SS Lazio


Luis Alberto – były rozgrywający opowiada o więzi z klubem, finale Pucharu Włoch z Interem, relacji z Sarrim i marzeniu o byciu trenerem

Luis Alberto, były ofensywny pomocnik Lazio, obecnie grający w Al-Wakrah w Katarze, w rozmowie z „La Gazzetta dello Sport” opowiedział o swojej więzi ze światem „biancocelestich” oraz o finale Pucharu Włoch z Interem. Hiszpan z nostalgią wspomina lata spędzone w Rzymie, obiecując powrót na Stadio Olimpico jako kibic.

Luis Alberto i Lazio – więź z Olimpico pozostaje bardzo silna

POWRÓT – „W środę niestety nie będę na Olimpico. Moje dzieci nadal chodzą do szkoły, a poza tym w tej chwili trudno jest stąd złapać lot. Rozmawiałem jednak już z Radu – w przyszłym roku przyjadę na Curva Nord albo na trybunę, tak jak zrobił Milinković”.

MIŁOŚĆ DO LAZIO – „Kocham Lazio, to było moje życie i w głębi serca wciąż jestem na Olimpico. Zawsze będzie częścią mnie”.

SARRI – „Na początku nie mogliśmy się dogadać. Kilka razy poleciały ostre słowa, nawet obelgi. Ale od tego zaczął się nasz związek, ja zrozumiałem jego, on zrozumiał mnie. Lubię ludzi, którzy mówią prosto w oczy”.

FINAŁ – „Inter będzie chciał kontrolować mecz i dużo strzelać. Uwielbiam Zielińskiego, jest niesamowity. Z Lazio podoba mi się Taylor. Ale jeśli mam wskazać kogoś, kto może zrobić różnicę, stawiam na mojego przyjaciela Pedro”.

Luis Alberto, przeszłość i marzenie o trenerce

PUCHAR WŁOCH 2019 – „Bieg po golu Correi w ostatniej minucie, pod Curva Nord, wszyscy razem. Nigdy wcześniej nie biegłem tak szybko w życiu”.

INZAGHI – „Był jak ojciec. Zawsze mówił mi, żebym grał swobodnie i bez stresu, wiedział jak do mnie podejść”.

PRZYSZŁOŚĆ – „W przyszłości chciałbym zostać trenerem. Na razie nikt nie dzwoni. Ale może kiedyś wrócę jako szkoleniowiec…”

Słowa pełne nostalgii i wdzięczności, Luis Alberto jest daleko od Rzymu, ale jego więź z Lazio nigdy nie została przerwana.

zdjecie: repubblica.it

źródło: lazionews24.com

3 komentarze do “„Lazio to moje życie” – Luis Alberto przed finałem z Interem”

  1. Ojeju, miło go wsponinam. Długo zajęło zanim się rozkręcił. Momentem przełomowym była jego bramka z Genoą. Skończyło się 2:2. Jak już się rozkręcił to była jazda na całego. Powodzenia, Saluto!

    1. Tak LA to genialny piłkarz, w ogóle tamte Lazio – SMS, Ciro , LA , Felipe Anderson, oni dzisiaj biliby się o mistrza. Niestety z tamtej drużyny nie zostało już nic, cały projekt został rozwalony a zamiast tego zaczęliśmy ściągać jakiś szrot. Tak jak niektórzy jadą po Sarrim albo Lotito, to wg mnie cichą, szarą eminencją tego bagna jest Gargamel fabiani. Pierwsze co, to bym jego pożegnał i zatrudnił gościa z odpowiednim cv, który zna się na robocie. Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę, ale tęsknię za Tare

  2. Ja już podczas jego pracy mówiłem, że Tare jako dyrektor to nasz diament w koronie. Dużo łatwiej jest zyskać poklask gdy się pracuje w komfortowych warunkach. Tare odcienie nie ma takich w Milanie a co dopiero wtedy w LAZIO. Budżet śmieszny, grzeb po smietnikach wyszukuj odrzuty. To co osiągnął przy tak ograniczonych środkach nadaje się do materiału na film. Nawet zawodnicy którzy nie odpalali u nas bronili się w przyszłości w innych klubach (Vedat). Sam fakt, że wykraść chciał nam go Lipsk o czymś świadczy. Piłkarzem był hujowym ale jako dyrektor 👌 Niech mu się wiedzie w zyciu. Fabiani nawet nie zasługuje by o nim wspominać. SfL!!! Saluto!

Zostaw komentarz