SS Lazio

Dzisiaj wspomnienie derbów rozgrywanych 6-go marca roku 1994. Meczu wyjątkowego z kilku względów.

Mało kto wie ale sezon 93/94 był pierwszym, który był transmitowany przez prywatną włoską telewizję Tele +.

Można powiedzieć, że to początek ery spotkań rozgrywanych pod dyktando stacji telewizyjnych, szukających jak najwiekszej oglądalności. Takim meczem niewątpliwie były marcowe derby. Wzbudzały one ogromne zainteresowanie, zarówno wśród fanów przed telewizorami, jak i tych zgromadzonych na odnowionym Stadio Olimpico.

„Tamtego dnia stadion był wypełniony po brzegi – 69 886 widzów. Sytuacja w tabeli obu drużyn była diametralnie różna.

Roma Carlo Mazzone była wtedy w strefie spadkowej, podczas gdy Lazio Dino Zoffa walczyło o wicemistrzostwo, bo rozgrywki całkiem zdominował wielki Milan Fabio Capello.

Oczekiwania były ogromne.

Ostatnie zwycięstwo Romy było w 1990 roku na Flaminio, a ostatnie zwycięstwo Lazio w 1989 roku, kiedy gola strzelił Paolo Di Canio. Później – siedem kolejnych spotkań między drużynami kończyło się remisem.

Były to zażarte spotkania pełne walki, bójek oraz czerwonych kartek – także dlatego, że w obu drużynach grało wielu Rzymian.

Na Curva Nord wisiał ogromny transparent:

„VE MANNAMO IN B” („Wyślemy was do B”)

Atmosfera przy wyjściu drużyn była piekielna: dym rac i pochodni zasłaniał boisko, a piłkarzy prawie nie było widać.

Dla Rzymian, to normalne. Dla kogoś oglądającego derby pierwszy raz – to był szok.

Gdy sędzia Luci z Florencji rozpoczął mecz, piłkarze byli niemal niewidoczni a gdy dym zaczął opadać, Lazio ruszyło do ataku.

Aron Winter dośrodkował spod trybuny Monte Mario, a Beppe Signori uderzył z powietrza prawą nogą – tą „gorszą” – i wpakował piłkę pod poprzeczkę.

Gol!!!

Signori pobiegł do ławki, cały zespół za nim. W loży prasowej wybuchło szaleństwo.

Mecz jednak szybko zamienił się w bitwę.

Po 5 minutach Bergodi został zniesiony na noszach. Gascoigne dostał potężny cios w żebra i ze łzami opuścił boisko.

Roma ruszyła do ataku.

Prawdziwym bohaterem meczu stał się bramkarz Lazio: Luca Marchegiani, który bronił wszystko.

W drugiej połowie Mazzone wprowadził 17-letniego chłopaka z Primavery.

Nazywał się Francesco Totti.

Na około 15 minut przed końcem Totti wszedł w pole karne, przedryblował Negro i upadł, a sędzia podyktował rzut karny.

Do piłki podszedł Giuseppe Giannini.

Strzał.

Marchegiani broni.

Olimpico eksploduje!!!

Cały stadion śpiewa:

„Serie B! Serie B!”

Lazio wygrało derby po ponad 5 latach przerwy. Sezon zakończyło na 3. miejscu. Signori drugi rok z rzędu został królem strzelców. Po sezonie Zoff oddał drużynę Zemanowi, a sam został prezesem.

Roma natomiast… nie spadła.

Po tej porażce wygrała 5 meczów i zremisowała 3, kończąc sezon zaledwie punkt od miejsca dającego awans do europejskich pucharów.

Wiem, że do derbów zostało jeszcze trochę czasu ale patrząc na boiskowe wyczyny naszych Orłów – to siedemnastego maja, to my możemy walczyć o uniknięcie degradacji.

Mówi się, że do utrzymania potrzeba zdobyć 40 punktów w sezonie – nam brakuje 6. Atmosfera jaka jest wokół klubu – każdy widzi.

Kibice domagają się zmiany wlaściciela. Piłkarze nie są pewni swojej przyszłości.

Trwa nagonka medialna przeciwko trenerowi, który robi co może aby załatać dziurę w tym tonącym statku, ale los wciąż mu rzuca nowe kłody pod nogi.

W sobotę znienacka gruchnęła wieść, że Provedel właśnie zakończył sezon i musi poddać się operacji. Gdybyśmy mieli Mandasa na ławce, nie byłoby tragedii, jednak Zarządca i jego genialny sługa Fabiani znowu naważyli piwa, które trzeba będzie wypić.

Mandas obecnie grzeje ławkę w Bournemouth. Lotito szczęśliwy, bo nie musi mu płacić wynagrodzenia, a w dodatku zarobi 2 miliony euro, ale to Sarri został bez sprawdzonego zmiennika na bramce.

Co prawda w zimowym oknie transferowym Fabiani ściągnąl młodego Edoardo Mottę z drugoligowej Reggiany, ale nikt chyba nie zakładał, że chłopak dostanie szansę gry w tym sezonie.

Przy tak dobrej dyspozycji Provedela, który statystycznie wykręcał niesamowite liczby, nagle trzeba zaufać debiutantowi, w którego rękach spoczywać będzie koncówka sezonu.

I to w tak newralgicznym momencie.

Już dzisiaj pierwszy sprawdzian przeciwko nieobliczalnemu Sassuolo.

32 lata temu bohaterem derbów został nasz bramkarz – Luca Marchegiani, po drugiej stronie swoją piłkarską przygodę zaczynał zaledwie siedemnastoletni Totti. Czy dzisiaj również będziemy świadkami początku nowej, wspaniałej, piłkarskiej historii?

W artykule użyto fragmentów tekstu Stefano Greco „Beppe-gol e quel boato Bella nebbia…

Zostaw komentarz