SS Lazio

Weryfikowanie słów kłamcy, zwłaszcza jeśli to kłamstwo staje się główną linią narracyjną nigdy nie jest zadaniem łatwym. Trudno jest przedzierać się przez szum medialny, tylko po to aby wydobyć kawałek prawdy na powierzchnię. To jak nurkowanie w głębiny oceanu dla zdobycia drogocennej perły podczas gdy inni oferują tylko bazarowe tanie podróbki.

Dla mnie w ostatnio taką perłą są artukuły Stefano Greco. Ten rzymski dziennikarz jest niesamowitym  przewodnikiem po zawiłościach bycia laziale po 2004 roku. Opisując przez ostatnie 20 lat sposób w jaki zarządza Lotito, pokazuje na podstawie licznych przykładów jak śliską postacią potrafi być właściciel Lazio. To co pisze Greco poparte jest rzeczową analizą raportów finansowych, dokumentacji złożonej w urzędach i weryfikowaniu przekazów medialnych. Jeśli jakieś działania Lotito budzą wątpliwości i nasuwają pytania, on te pytania zadaje głośno, bez zbędnej kurtuazji i politycznej poprawności. To jest jego metoda i sposób działania, ale także obowiązek, który przed laty wziął na swoje barki – w imię troski o Lazio jako dobro wspólne społeczności.

Jest również nawiązanie do wartości wyższych, słowo o pielęgnowaniu tradycji, upamiętnianiu ważnych wydarzeń czy szacunku dla legend. Jest to świat widziany oczami prawdziwego Laziale, związanego z klubem już ponad 50 lat. Prawdziwą skarbnica wiedzy dla tych, którzy chcą poznać świat pierwszej drużyny Rzymu głębiej niż aktualny skład i wynik ostatniego meczu.

Na dziś historia o wielkim Bobie Lovatim i małym prezesie z wielkim ego. Zapytacie dlaczego akurat teraz wyciągam historię Lovatiego ? Otóż powód jest prosty i symboliczny – stadion Flaminio, ten sam, który Zarządca postanowił uczynić nowym domem biancocelestich. Ten sam, który był miejscem pożegnania Boba z Lazio. Tak jakby historia tej postaci i miejsca ponownie się przecięła, symbolicznie łącząc historię z teraźniejszoscią.

„8-go sierpnia 2007 roku Lazio prowadzone przez Delio Rossiego, w meczu towarzyskim mierzy się z Panathinaikosem. To był ważny test dla drużyny, ale przede wszystkim pożegnanie Boba Lovatiego, który po ponad 50 latach związku z Lazio właśnie został uprzejmie odsunięty na bok. Decyzję podjął Lotito, który tego wieczoru wręczył mu pamiątkową tablicę i zorganizował ostatnie spotkanie z kibicami.

Stadio Flaminio jest wypełnione do ostatniego miejsca. Widocznie wzruszony Bob, po odebraniu tablicy i pozowaniu do zdjęć, rusza zdecydowanym krokiem w stronę Curva Nord, by po raz ostatni objąć swoją publiczność. Lovati ma właśnie 80 lat, ale idzie energicznie jak chłopak zmierzający ku trybunie, na której widnieje ogromny transparent poświęcony jemu.

„Pisze się Lovati, czyta się Lazio”.

Lovati był jednym z emblematów lazialità – nie tylko z powodu 50 lat służby klubowi, w trakcie których pełnił niemal każdą możliwą funkcję, ale dlatego, że całe życie poświęcił Lazio. Został odsunięty od Lazio i praktycznie wyrzucony z Formello, by zaoszczędzić 2000 euro miesięcznie. Tyle otrzymywał człowiek, który przez niemal 50 lat pełnił w klubie każdą możliwą funkcję – od boiska po gabinet, przez ławkę trenerską. Dla niego Lazio było kwestią życia – oddychanie powietrzem Formello, rozmowy z młodymi zawodnikami, tłumaczenie, czym naprawdę jest ten klub. To było ważniejsze niż niewielka renta przyznana przez Sergio Cragnottiego i skreślona później jednym ruchem przez Lotito. Bo codzienne życie Lazio sprawiało, że czuł się potrzebny i żywy. Odebrano mu wszystko – nawet kartę wstępu na stadion. Musiał prosić o bilet jak o jałmużnę”

Co ciekawe, o Bobie Lovati Zarządca przypomniał sobie kilka lat później (2014), w czasie, gdy fala kolejnych protestów przeciwko niemu osiągnęła apogeum podczas meczu Lazio – Sassuolo (13/14). Wiedząc jaką estymą wśród kibiców cieszył się Lovati, Lotito zagrał vs banque na emocjach niezadowolonego tłumu, dumnie prezentując projekt akademii piłkarskiej  „Academy Bob Lovati”.

Ewidentnie miał to być gest pojednawczy między Zarządcą a społecznoscią.

Mówiono, że Akademia powstanie w 15 miesięcy i będzie obiektem „budzącym zazdrość na całym świecie”. Uroczyście wbudowano nawet kamień węgielny pod przyszłe inwestycje i przecięto wstęgi.

Tymczasem minęły lata – Akademii nie ma.

Nie było nawet zatwierdzonego projektu zwiększenia zabudowy w Formello. Było za to około 4 miliony euro zaliczek „na przyszłe prace” m.in dla Snam Lazio Sud (firma należąca do Lotito)

Czy dzisiaj, w dobie kiedy protest przeciwko Lotito wszedł na poziom ostrzejszy niż dotychczas, kolejna próba zagrania na sentymentach nie wydaje Wam się groteskowa? Nagle ogłoszono zamiar renowacji Flaminio w perspektywie planu pięcioletniego? Miałby to być nowy dom Lazio, na który wszyscy tak długo czekają. Zarządca znowu zaczyna swój festiwal obietnic, tym bardziej żałosny im mniej konkretny w kwestiach formalnych. Podczas gdy w kuluarach szepcze się, że bez dokapitalizowania drużyny już letnie mercato będzie zamrożone, on roztacza utopijną wizję inwestycji w stadion wartą prawie 500 milionów Euro?

Czy wiedząc jak potoczyła się historia z Akademią Boba Lovatiego, znajdzie się jeszcze ktoś, kto bierze słowa Lotito poważnie ?

Zostaw komentarz