
To miał być mecz reakcji, a wyszedł kolejny akt kompromitacji. Torino bez większej finezji, ale z charakterem ograło Lazio 2:0 i nikt we Włoszech nie ma wątpliwości, różnica była w głowie i w sercu. Torino grało twardo, konkretnie, z wiarą w zwycięstwo. Lazio? Wolne, przewidywalne, bez pazura. Piłka krążyła jak na treningu, zero ognia, zero wściekłości po stracie gola.
A teraz do rzeczy – Maurizio Sarri. Jego futbol coraz bardziej przypomina wykład z taktyki sprzed dekady, który wszyscy już znają na pamięć. Schemat za schematem, brak reakcji, brak impulsu z ławki. Plan A nie działa, planu B brak, a zmiany jakby z obowiązku. Drużyna wygląda, jakby była zmęczona nie sezonem, tylko samą koncepcją trenera. Coraz trudniej bronić Sarriego, bo jeśli zespół nie potrafi ani przyspieszyć, ani ugryźć rywala pressingiem, to znaczy, że coś w środku nie działa.
Można również mieć wrażenie, że część zawodników porusza się po boisku jakby grali bardziej na złość prezesowi niż dla herbu na koszulce. Jeśli tak ma wyglądać walka o czołowe miejsca w Serie A, to w Rzymie zrobi się naprawdę gorąco. Tymczasem Torino świętuje pełne 90 minut dominacji i dwóch bramek, a Lazio znów wraca do domu z niczym.
Torino (3-5-2):
Alberto Paleari – Adrian Ismajli, Enzo Ebosse, Saúl Coco – Nikola Vlašić, Gvidas Gineitis, Matteo Prati, Rafael Obrador, Valentino Lazaro – Duván Zapata, Giovanni Simeone.
Strzelcy: Giovanni Simeone, Duván Zapata (obie bramki dla Torino).
Lazio (4-3-3):
Ivan Provedel – Oliver Provstgaard, Alessio Romagnoli, Luca Pellegrini (zm. Nuno Tavares), Adam Marusic – Danilo Cataldi, Kenneth Taylor, Reda Belahyane – Petar Ratkov, Mattia Zaccagni (zm. Boulaye Dia), Matteo Cancellieri (zm. Gustav Isaksen).
zdjęcie : football-Italia.net
Katastrofa co oni grają ostatnio. Nie da sie na to patrzeć i tyle.
Siemano. Nie głupi to kiedyś powiedział, że nie wchodzi się dwa razy do tej rzeki. Powroty w dobrze znane miejsca co do zasady kończą się źle. Napędzane wspomnieniami zamykają się finiszem na starcie. Przykład? Kasperczak w Wiśle, Max w Juventusie….Zidaner jest wyjątkiem który potwierdza regułę. Pomijając niedotrzymane obietnice, transfery które rozmijają się z wizją trenera obecnego LAZIO nie da się oglądać. Chybił trafił, barachło jak żółwie ninja na Pegasusie. Ani w lewo ani w prawo. Jedno czego Sarri nie zawetował a co mógłby zrobić to odejscie Guendoziego. No kurwa, to widać. A te Ratkovy i inne wynalazki z Hellasu heh. Za tą kabzę, za różnice, te kopiejki których 🐧 żałował dawno w napadzie mielibyśmy Berardiego, Yilmaza, Gomeza…Gio Simeone. Tua figlia grande tete jak to zajebał nasz ukochany Paul do Dõn Sergio…Lotito… szkoda słów, SfL!!! Saluto!
Lazio to trudny teren do trenowania , można winić Sarriego ale kim on ma grać , wzmocnień nie dostał i nie dostanie , tutaj kto nie przyjdzie i zobaczy braki na poszczególnych pozycjach poprosi o transfery , to albo dostanie wynalazki , albo graczy na całkowicie inne pozycje , prezes robi co chce nie liczy się z nikim już od dawna , jako klub zmierzamy do tego że będziemy średniakiem w sumie to już jesteśmy 🙂 oby tylko w przyszłym sezonie nie było nam pisane walczenie o utrzymanie