SS Lazio

Jutro w Turynie nie będzie miejsca na sentymenty – Lazio jedzie na teren Torino żeby wreszcie przestać kalkulować, a zacząć punktować jak drużyna z europejskimi ambicjami. W realiach tegorocznej Serie A to właśnie takie mecze, brudne, twarde, wyjazdowe, oddzielają zespół solidny od zespołu, który naprawdę chce czegoś więcej.

Włoskie media są zgodne: Lazio jest trudne do pokonania, ale za często zadowala się półśrodkami. Remisy, kontrola, momenty dominacji bez ostatecznego ciosu. „Corriere dello Sport” zwraca uwagę, że Biancocelesti potrafią zdominować środek pola, ale potrzebują większej bezwzględności pod bramką rywala. I właśnie w Turynie jest idealny moment, żeby pokazać charakter, bo Torino jest w chaosie. Zmiana trenera, presja trybun, seria słabszych wyników – to nie jest twierdza, to plac budowy.

Lazio ma swoje problemy kadrowe, kilku zawodników jest nie w pełni sił, defensywa była ostatnio łatwa do zranienia, ale mimo tego to wciąż zespół o wyższej jakości piłkarskiej. Kiedy tempo gry narzucają rzymianie, Torino ma problem z wyjściem spod pressingu. A jeśli Lazio jako pierwsze trafi do siatki, potrafi mecz zamrozić jak rasowa drużyna z topu.

Historia też jest po stronie Orłów, w ostatnich latach to Lazio częściej schodziło z boiska z podniesioną głową. Torino potrafi postawić się fizycznie, potrafi grać agresywnie, ale gdy mecz wchodzi w fazę taktycznej szachownicy, więcej argumentów ma drużyna z Rzymu. Ostatnie bezpośrednie starcia bywały zacięte, często na styku, ale statystyki jasno pokazują, kto w tej rywalizacji rozdaje karty.

To nie będzie piękny mecz. To będzie walka. Pytanie brzmi: czy Lazio znów zagra „poprawnie”, czy wreszcie zagra bez litości? Jeśli ambicje mają być większe niż środek tabeli, w Turynie trzeba zostawić charakter, a zabrać trzy punkty.

Przewidywane składy :

TORINO (3-5-2) Paleari; Coco, Maripan, Ismajli; Lazaro, Casadei, Gineitis, Vlasic, Obrador; Simeone, Zapata

LAZIO (4-3-3): Provedel; Marusic, Provstgaard, Romagnoli, Pellegrini; Dele-Bashiru, Cataldi, Taylor; Isaksen, Maldini, Zaccagni.

grafika : thelaziali.com

Zostaw komentarz