SS Lazio


W chłodny wieczór na Dall’Ara Lazio musiało udowodnić, że strata punktów w ostatnich minutach spotkania z Juventusem, była tylko wypadkiem przy pracy. I udowodniło – choć droga do półfinału Pucharu Włoch była wyboista, nerwowa i pełna momentów, w których biancocelesti balansowali na krawędzi.

Bologna zaczęła odważnie, agresywnie w pressingu i z większą energią. Gospodarze szybciej wchodzili w pojedynki, byli konkretniejsi w bocznych sektorach i to oni pierwsi zadali cios. Po stałym fragmencie gry Santiago Castro wygrał walkę w powietrzu i dał prowadzenie, które było nagrodą za lepszą pierwszą połowę Rossoblù. Lazio wyglądało momentami jak z Turynu – trochę spóźnione, trochę bez wyrazu, jakby wciąż z ciężarem ostatniej porażki na plecach.

Po przerwie jednak obraz gry się zmienił.

Lazio wyszło wyżej, odważniej, z większą determinacją w środku pola. Kluczową rolę odegrał Dele-Bashiru – znacznie bardziej dynamiczny niż w meczu z Juventusem, agresywny w odbiorze, pewniejszy przy wyprowadzeniu piłki. To był zupełnie inny zawodnik niż kilka dni wcześniej. Widać było sportową złość i chęć rehabilitacji.

Wyrównanie przyszło szybko. Tijjani Noslin znalazł się tam, gdzie napastnik być powinien – w polu karnym, gotowy do wykończenia akcji. Jego gol nie był tylko trafieniem na 1:1. To był symboliczny moment. Jeszcze niedawno ten sam Noslin rozwoził pizzę w Holandii, łącząc pracę z marzeniem o poważnym futbolu. Wczoraj na Dall’Ara był jednym z bohaterów Lazio w meczu o półfinał Coppa Italia. Futbol potrafi pisać takie historie.

Im dłużej trwał mecz, tym bardziej napięcie rosło. Bologna próbowała odzyskać kontrolę, ale Lazio było już stabilniejsze. W defensywie więcej koncentracji, w środku pola więcej charakteru. Obie drużyny grały ostrożniej, świadome że jeden błąd może przekreślić wszystko.

W rzutach karnych Lazio pokazało chłodną głowę. Pewne uderzenia, brak zawahania, a po drugiej stronie nerwy wzięły górę nad gospodarzami. Provedel zrobił swoje, a biancocelesti bezbłędnie wykonali swoją serię.

To nie był perfekcyjny mecz Lazio. Ale był to mecz charakteru. Dele-Bashiru i Noslin zrehabilitowali się po krytyce za spotkanie z Juventusem, drużyna podniosła się po słabszej pierwszej połowie i udźwignęła presję karnych.

Czasem o awansie nie decyduje piękno gry, tylko odporność psychiczna. W Bolonii Lazio pokazało, że wciąż ją ma.

Strzelcy bramek :
30’ – Santiago Castro (Bologna)
48’ – Tijjani Noslin (Lazio)

Rzuty karne :

Lazio:

  1. Nuno Tavares – gol
  2. Boulaye Dia – gol
  3. Adam Marusic – gol
  4. Kenneth Taylor – gol

Bologna:

  1. Lewis Ferguson – obroniony przez Provedela
  2. Thijs Dallinga – gol
  3. Riccardo Orsolini – niecelny

zdjęcie: lazionews24.com

Zostaw komentarz