SS Lazio

To po prostu nie miało prawa się udać. Claudio Lotito i pójście na ustępstwa ?

Zapomnijcie. To nigdy nie nastąpi w momencie, gdy wszystkie atuty są po jego stronie. Człowiek, który mówi: „W moim domu rządzę JA” – i wszystkich innych traktuje jak meble, które można dowolnie przestawiać nigdy nie pójdzie na żaden kompromis. Lotito rządzi w Lazio, jak diabeł w piekle a wszyscy związani z klubem należą do niego, na mocy podpisanego cyrografu. Kontraktu, którego obietnice są jawnie łamane, ale pod którym widnieje podpis skazanego. Chcesz sprawiedliwości – idź do sądu, tak jak kiedyś zrobił to Pandev. Niby logiczne ale…Twoja kariera zostanie wyhamowana, przynajmniej do czasu wydania werdyktu.

Lotito i niedotrzymane obietnice. Romagnoliemu obiecał podwyżkę. Sarriemu wpływ na politykę transferową klubu, kibicom ambitny rozwój klubu. W ciągu jego 22 lat panowania, wiele razy, wiele rzeczy obiecaływał wielu ludziom. Większości nie dotrzymał. Mimo to wielu ponownie uwierzyło mu na słowo, wszyscy podpisali cyrograf, ponownie dali się złapać na lep jego słodkich kłamstw i ambitnych projektów.

Ostatnia sprawa i Alessio Romagnoli. Kontekst: obrońca ma obiecaną podwyżkę, za osiągnięte sukcesy sportowe. Podwyżka miałaby zrekompensować zgodę na obniżony kontrakt w momencie składania podpisu. Mimo zdobycia wicemistrzostwa i awansu do 1/8 CL, dziwnym trafem ZARZĄDCA „zapomina” o danym słowie, a próby przypomnienia przez agentów piłkarza zbywa słowami, „nie ma pieniędzy”. W międzyczasie Romagnoli dostaje ofertę transferu do Al-Sadd. Lazio na mocy transakcji ma otrzymać 8.5 miliona a zawodnik kontrakt na 6 milionów za sezon. Nie ma co ukrywać – oferta życia. Do tego pociągu można wsiąść tylko raz. Zawodnik stawia sprawę jasno – odchodzę. Został oszukany, więc ma do tego prawo. Po pożegnaniu się z kibicami w Lecce, nie zagrał już przeciwko Genui. Jego determinacja jest wielka, podobnie jak upór Lotito. Atmosfera robi się gęsta, powstaje pytanie, która strona pójdzie na ustępstwa? W końcu nadchodzi sobotni poranek, ostatni dzień na dokonanie transferów w Katarze. Jest też decyzja klubu. Wszystko wskazuje na to, że Lotito nie będzie utrudniał odejścia. Wiarygodności temu dodaje informacja, że klub wznowił negocjacje z Diogo Leite, mającemu wskoczyć na zastępstwo. Tylko, że o godzinie 13 Leite jest awizowany jako podstawowy gracz w meczu Unionu przeciwko Hoffenheim. To rzadka praktyka wobec zawodników, którzy jedną nogą są poza klubem. Leite gra jakby sytuacja go nie dotyczyła, strzela nawet bramkę – samobójczą a jego Union przegrywa 3-1. W tym momencie na scenie pojawia się nazwisko Daniela Ruganiego – obrońcy Juventusu. Nowe wieści mówią, że to jednak on ma zastąpić Alessio. Problem w tym, że Rugani od jakiegoś czasu jest kontuzjowany, więc sprawa wydaje się podejrzana. Tymczasem zegar tyka i czas płynie nieubłaganie a Di Marzio na swoim IG donosi, że transakcja jest bliska zamknięcia ale nie wiadomo, czy zdąży zostać sformalizowana. Środowisko Lazio jest raczej jednomyślne, wszyscy życzą swojemu obrońcy jak najlepiej. Chłopak swoją postawą zasłużył na kontrakt życia, niech idzie swoją drogą, niech mu się wiedzie. I w tym momencie pojawia się ON. Diabeł wcielony pod postacią skąpca wymachującego aneksem do umowy. Najpierw rośnie kwota transferu. Lotito już nie oczekuje 8.5, teraz obrońca kosztuje 10. Czas płynie nieubłaganie. Trener Mancini mimo to nalega na ten transfer, Katarczycy się zgadzają. Jednak Lotito ma łeb do biznesu, każdy kontrakt potrafi wycisnąc do ostatniej kropli zysku. Wyciąga więc drugi aneks. Romagnoli jeśli chce odejść musi się zgodzić na niewypłacenie zaległej pensji. Kwota 600 tysięcy to nic w perspektywie możliwości zarobienia 18 milionów przez 3 lata. Ten sam zabieg udał się z Luisem Alberto i udał się z Sergejem dlaczego miałoby nie udać się tym razem? W tym momencie pada magiczne słowo NIE. To co wypracowane MUSI BYĆ ZAPŁACONE. Tego wymaga profesjonalizm. Lotito zaskoczony, nie potrafi tego zrozumieć. Po chwili wpada w furię. Grozi odsunięciem zawodnika od składu. Fabiani bagatelizuje problem, Sarri umywa ręce zrzucając odpowiedzialność na działania klubu, a nam pozostaje pytanie, co się tak naprawdę stało? Co kierowało decyzją Alessio? Może Romagnoli był gotowy na ten ruch, znając historię LA i SMS- a ? a może kieruje się innymi wartościami, których Lotito nigdy nie zrozumie? Ten kto nie szanuje innych nigdy nie miał szacunku do samego siebie. 20 lat skandowania hasła „Lotito pezzo di merdaa” pokazują tylko, że diabłu nie przeszkadza obrzucanie gównem, bo jego dusza jest nim cała wypełniona.

Zostaw komentarz