SS Lazio

Wczorajsze spotkanie ACF FiorentinaSS Lazio zakończyło się wynikiem, który boleśnie zatrzymuje zespół z Rzymu i komplikuje jego sytuację w końcówce sezonu.

Pierwsza połowa przez długi fragment należała do Lazio. Zespół z Rzymu dobrze operował piłką, kontrolował tempo i dochodził do klarownych sytuacji bramkowych, najlepsze okazje mieli Mattia Zaccagni oraz Matteo Cancellieri, jednak brak skuteczności okazał się kluczowy. W momencie, gdy Lazio wyglądało pewniej, Fiorentina wykorzystała chwilę dekoncentracji w defensywie i zadała cios, który całkowicie odwrócił dynamikę meczu.

Po straconym golu Lazio wyraźnie straciło rytm, a po przerwie nie było już w stanie wrócić do swojej wcześniejszej płynności. Druga połowa to przewaga Fiorentiny w zarządzaniu spotkaniem – gospodarze grali dojrzale, spowalniali tempo i skutecznie rozbijali próby budowania akcji przez Lazio. Rzymianie próbowali odpowiedzieć, jednak ich ataki były chaotyczne i często kończyły się na etapie przedpola karnego. Pojawiły się pojedyncze próby uderzeń z dystansu i dośrodkowań, ale brakowało konkretu i jakości w finalnej fazie. Z kolei Fiorentina była groźna w kontratakach i mogła nawet podwyższyć prowadzenie.

Dla Lazio to koniec serii meczów bez porażki i wyraźny sygnał ostrzegawczy na decydujący moment sezonu. W obecnej sytuacji realnie pozostaje już walka o Coppa Italia oraz mecz derbowy, który może jeszcze nadać końcówce rozgrywek odpowiedni ciężar sportowy i emocjonalny.

Fiorentina 1-0 Lazio

Bramki: 28′ Gosens (F)

Fiorentina (4-3-3): De Gea; Dodo, Rugani (71′ Pongracic), Ranieri, Gosens (80′ Balbo); Mandragora, Ndour, Fabbian; Harrison, Piccoli, Fazzini (84′ Solomon). 

Lazio (4-3-3): Motta; Lazzari, Romagnoli, Provstgaard, Nuno Tavares; Basic (46′ Dele-Bashiru), Patric, Taylor (79′ Ratkov); Cancellieri (68′ Isaksen), Dia (68′ Pedro), Zaccagni (46′ Noslin). 

zdjecie: apnews.com

2 komentarze do “Przerwana passa – Fiorentina – Lazio 1:0”

  1. Dwie wykorzystane setki na początku spotkania ustawiły by nam ten mecz do końca, ale oczywiście Zaccagni i Cancellieri musieli spudłować. Do tego straszny mecz Lazzariego, niesamowite, że jest 2026 rok, a on nadal gra w Lazio.

Zostaw komentarz