SS Lazio


Kosmiczne Lazio rozbiło Sassuolo!
Osiem goli, czerwona kartka i show Noslina
Biancocelesti urządzili strzelecki festiwal

Są takie mecze, po których trudno znaleźć odpowiednie słowa, by opisać wszystko, co wydarzyło się na boisku.
Starcie Lazio z Sassuolo było właśnie jednym z nich.
Osiem bramek, czerwona kartka, dwa zmarnowane rzuty karne i przerażający faul na Mattii Zaccagnim, na Mapei Stadium nie brakowało absolutnie niczego.
W samym środku tego piłkarskiego szaleństwa znalazło się Lazio, które rozbiło gospodarzy 6:2 i urządziło kibicom Biancocelestich prawdziwą ucztę.
Drużyna Gattuso od pierwszych minut pokazała, że przyjechała do Reggio Emilia po pełną pulę. Choć spotkanie przyniosło również nerwowe momenty, ostatecznie to rzymianie opuszczali murawę jako zdecydowanie lepszy zespół. A Tijjani Noslin? Holender zadbał o to, by końcówka widowiska należała właśnie do niego.

Cios za ciosem i dramat Zaccagniego

Lazio rozpoczęło spotkanie z przytupem. Już w 2. minucie Kenneth Taylor otworzył wynik, wykorzystując zamieszanie w polu karnym Sassuolo. Gospodarze szybko odpowiedzieli trafieniem Kristiana Thorstvedta, ale Biancocelesti nie zamierzali pozwolić rywalom na przejęcie inicjatywy. W 13. minucie Gustav Isaksen ponownie wyprowadził gości na prowadzenie, a niedługo później Romano Floriani Mussolini podwyższył wynik na 3:1. Początek meczu przypominał piłkarski rollercoaster, a kolejne interwencje VAR tylko dodawały emocji.
W 31. minucie atmosfera na stadionie nagle się zmieniła. Thorstvedt brutalnie zaatakował Mattię Zaccagniego, a widok nogi kapitana Lazio wygiętej w nienaturalny sposób wyglądał naprawdę groźnie. Kibice Biancocelestich mogli na chwilę wstrzymać oddech, obawiając się poważnej kontuzji swojego zawodnika. Sędzia nie miał jednak wątpliwości i ukarał Norwega czerwoną kartką, pozostawiając Sassuolo w dziesiątkę.
Gospodarze nie zamierzali składać broni i w 43. minucie Sebastiano Esposito zmniejszył straty. Lazio odpowiedziało jednak w najlepszym możliwym momencie. W doliczonym czasie pierwszej połowy Zaccagni sam wpisał się na listę strzelców, przywracając swojej drużynie dwubramkową przewagę. Kapitan nie tylko wrócił do gry po niebezpiecznym starciu, ale również przypomniał, jak wiele znaczy dla ofensywy rzymian.

Noslin wchodzi na scenę i gasi światło

Po przerwie emocje wcale nie opadły.
Lazio miało okazje, by jeszcze mocniej odskoczyć rywalom, ale dwa niewykorzystane rzuty karne sprawiły, że wynik mógł być jeszcze bardziej okazały. Zamiast jednak rozpamiętywać zmarnowane szanse, Biancocelesti kontynuowali ofensywny koncert. Wtedy do głosu doszedł Tijjani Noslin.
Holender dwukrotnie pokonał bramkarza Sassuolo, w 55. i 65. minucie, definitywnie rozstrzygając losy spotkania.
Jego dublet był idealnym zwieńczeniem wieczoru, w którym Lazio raz za razem zadawało rywalom kolejne ciosy.
Noslin pojawił się na scenie i przejął całe widowisko, nie pozostawiając gospodarzom złudzeń.
Można powiedzieć, że zachował się jak Michael Jordan po kolejnym wielkim występie: zrobił swoje, zgasił światło i zostawił wszystkich z pytaniem, kto miałby go powstrzymać.
Na Mapei Stadium ostatnie słowo należało właśnie do Holendra, a jego dwa trafienia przypieczętowały efektowne zwycięstwo Lazio 6:2.

Lazio wysyła sygnał całej lidze

Sześć bramek zdobytych na wyjeździe to wynik, obok którego nie można przejść obojętnie. Lazio pokazało ofensywną jakość, odwagę i umiejętność wykorzystywania przewagi, a Gennaro Gattuso może mieć powody do zadowolenia z postawy swoich zawodników. Oczywiście stracone gole i niewykorzystane rzuty karne pozostawiają pewien niedosyt. Przy tak szalonym spotkaniu trudno jednak skupiać się wyłącznie na tym, czego zabrakło.
Ten wieczór miał wszystko, co sprawia, że futbol potrafi uzależniać: niespodziewane zwroty akcji, dramatyczne starcia, wielkie emocje i bohatera, który w decydującym momencie skradł całe show.
Lazio wraca z Reggio Emilia z imponującym zwycięstwem, a Noslin może dopisać do swojego dorobku występ, który kibice Biancocelestich będą wspominać jeszcze długo.

Sassuolo – Lazio 2:6 (1:4)
Bramki: 2’ Taylor, 7’ Thorstvedt, 13’ Isaksen, 16’ Floriani Mussolini, 43’ Esposito, 45+1’ Zaccagni, 55’ Noslin, 65’ Noslin.
Czerwona kartka: Thorstvedt (31’, Sassuolo).
Niewykorzystane rzuty karne: Zaccagni (50’), Frattesi (61’).

zdjęcie: fantacalcio.it

Dodaj komentarz