Ostatnie, świetne wyniki ekipy Gattuso są jak promienie słońca po deszczu. Oczywiście możemy traktować to jako metaforyczną zapowiedź lepszych czasów, ale równie dobrze możemy odebrać je całkiem dosłownie nawiązując do świata przyrody.
Jeśli ktokolwiek z Was chodził kiedyś na ryby i jako przynęty używał dżdżownic, ten wie, że zasadniczo były dwa sposoby ich zdobywania. Jednym była wyprawa z łopatą do ogródka, a drugim – zdecydowanie łatwiejszym – było świecenie latarką po mokrej ziemi, zroszonej wieczornym deszczem.
Czasami wystarczyła naprawdę chwila, a te zwabione światłem same wyłaziły.
Taka już jest natura dżdżownic, ciągnie je do blasku, mimo tego, że i tak skończą na haczyku.
Prawdę mówiąc, w ostatnich tygodniach wyszukiwanie informacji na temat Lotito, było dość trudne. Zwłaszcza po prośbie Gattuso, który sobie tylko znanym sposobem przekonał prezydenta do ograniczenia aktywności medialnej.
Zarządca – o dziwo – posłuchał słów szkoleniowca, w wyniku czego, więcej wiedzieliśmy o jego kalabryjskiej działalności, niż tej związanej z Lazio.
Oczywiście, nie było tak, że pod nieobecność prezydenta, klub pozostał niemy.
Wręcz przeciwnie.
Podwórka pilnował DS Fabiani, który najwyraźniej uznał, że to on musi wziąć na siebie ciężar mówienia.
O kwiatkach z jego ust wspominaliśmy, pisząc przy okazji prezentacji nowych zawodników. Jego słynny już „krok w tył, by poczynić dwa do przodu” odbił się szerokim echem w środowisku kibiców.
Oczywiście wszelkie nieporozumienia, które zrodziło to niefortunne zdanie, było wynikiem opacznej interpretacji jego słów.
Ten apel nie był wymierzony w kibiców, a w rzeczywistości chodziło o coś innego.
„Wzywam wszystkie strony, w tym Lotito,
aby zmierzyły się z tą sytuacją, ponieważ
dobrze go znam i wiem, że nie sprawia mu
ona przyjemności”
Tak teraz brzmi nowa, oficjalna wersja odezwy „Pana Kociołka”, który przy okazji ponownego zabrania głosu pokusił się o wycenę obecnej kadry Lazio.
Jakbyście nie wiedzieli, to:
400 milionów euro!
Całkiem sporo, biorąc pod uwagę fakt, że 4 z 8 pozyskanych piłkarzy, reprezentuje Lazio na zasadach wypożyczenia. Formalnie rzecz biorąc, są własnością innego klubu.
Jednak to nie mitoman Fabiani był główną postacią pławiącą się w świetle ostatnich sukcesów Lazio.
Musiał ustąpić miejsca, gdy do światła wypełzła największa dżdżownica.
Jedyny i niepowtarzalny – Claudio Lotito, który udzielił ciekawego wywiadu na łamach IL Fatto Quotidiano.
Zarządca Lazio odniósł się w nim do
protestów kibiców i apeli o jego odejście,
uznając je za pozbawione logicznych
podstaw.
Jak przekonywał, zamiast osobistych
polemik, woli by w jego imieniu przemawiały
fakty: wyniki sportowe, dokonane inwestycje i
sposób zarządzania klubem.
Obecnie należy się skupić na: miejscu w tabeli, przeprowadzonym mercato, projekcie Akademii, i chęci zbudowania własnego stadionu.
Wspomniał również o toksycznej atmosferze wokół Lazio, związanej protestem.
Winą za to obarczył część rzymskich mediów przedstawiających zniekształcony obraz rzeczywistości i utrwalających negatywny wizerunek jego osoby.
Co ciekawe – według niego -widoczne jest to tylko w Rzymie.
W każdym innym miejscu, poza nim, Lotito jest witany niemal triumfalnie.
Po tych słowach, uwierzyłem z istnienie alternatywnych światów. Jestem pewien, że Lotito żyje w jednym z nich.
Zawsze wydawało mi się, że ocenianie sezonu po trzech kolejkach, jest mimo wszystko za wczesne na wyciąganie daleko idących wniosków.
Jest dobrze, ale zostało jeszcze 35 kolejek, w tym zimowe mercato i konieczność spłaty ponad 30 milionów z tytułu niezapłaconych podatków w okresie covidowym.
Nawet nie wiemy, w jakim składzie zakończymy sezon.
Nie wiemy, czy klub poświęci Taylora, Rovellę czy Mandasa, ale zimą na pewno trzeba będzie kogoś sprzedać.
Poczynione inwestycje podczas mercato Luigi Bisignani ocenił jako „sprytny zabieg inżynierii finansowej” i póki co, nie sposób polemizować z jego oceną. Lotito aby nie wydawać swoich pieniędzy, gotów był znaleźć każdą furtkę i lukę prawną która mu to umożliwi.
Projekt Akademii?
Tej, której tablice inaugurujące rozpoczęcie prac odsłaniano już dwukrotnie, a jedna z
nich miała nosić imię Boba Lovatiego? Mówimy o Akademii, której nie udało się otworzyć od 2014 roku?
Chęć zbudowania własnego stadionu?
Proszę. Nie idźmy dalej w te absurdy…
W jednym mogę się zgodzić z prezydentem Lotito. Jest na świecie miejsce, w którym witają go owacyjne brawa i entuzjastyczne hasła. Gdzie społeczność traktuje go jako poważnego przedsiębiorcę i zbawcę lokalnej drużyny.
Jest to Reggio Calabria.
Kraina dumnych i szczerych ludzi, dla których Reggina zawsze była ważnym reprezentantem regionu.
Co prawda – kibice już podczas pierwszego meczu wywiesili transparenty, którymi dali do zrozumienia, że nie zgodzą się na tzw. „multiproprieta”, ale nie zmienia to faktu, że przyjmą Lotito jak swojego.
W końcu ze strony ojca jest
półkalabryjczykiem.
Ale jeśli chce być ich reprezentantem, to albo
w stu procentach, albo wcale.
Stawia to przed Lotito tylko jeden warunek.
Musi sprzedać Lazio i odejść zabierając ze sobą zarobione miliony euro.
Całkiem uczciwy układ i dobry dla każdej ze stron, a przede wszystkim dla toksycznej atmosfery w Rzymie.
Krx