
Lazio w najgorszy możliwy sposób rozpoczęło oficjalną część sezonu 2026/27. Biancocelesti przegrali na Stadio Olimpico z Mantovą 0:2 i już na etapie 1/32 finału pożegnali się z Coppa Italia. Dla Gennaro Gattuso był to jednocześnie pierwszy oficjalny mecz w roli trenera Lazio i debiut, którego z pewnością długo nie zapomni.
Początek spotkania dawał jednak powody do optymizmu. Lazio ruszyło wysoko i szybko stworzyło sobie kilka okazji. Najlepszą miał Dele-Bashiru, którego uderzenie po rykoszecie od obrońcy zatrzymało się na słupku. Przy dobitce świetnie zachował się Francesco Bardi. Chwilę później sam na sam z bramkarzem Mantovy znalazł się Matteo Cancellieri, ale posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
Z czasem Mantova zaczęła jednak coraz lepiej radzić sobie z pressingiem gospodarzy. Zespół Francesco Modesto skutecznie utrudniał Lazio rozegranie piłki i coraz częściej wyprowadzał groźne kontrataki. Biancocelesti mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale brakowało im pomysłu na sforsowanie defensywy rywala. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Po zmianie stron Lazio ponownie próbowało przyspieszyć. W 52. minucie Dele-Bashiru oddał kolejne uderzenie, a kilka minut później gospodarze mieli następną dobrą okazję. W 66. minucie Cancellieri znalazł się praktycznie sam przed Bardim po dośrodkowaniu Pellegriniego i z bliskiej odległości nie zdołał trafić do siatki. Był to moment, który z perspektywy całego spotkania okazał się niezwykle istotny.
Gattuso próbował odmienić sytuację zmianami. W 70. minucie na murawie pojawili się świeżo pozyskany Davide Frattesi, dla którego był to debiut w barwach Lazio, oraz Petar Ratkov. Zmiany nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Lazio nadal miało problem z kreowaniem sytuacji, a Mantova cierpliwie czekała na swoją szansę.
Nadeszła ona w 75. minucie. Mantova przeprowadziła szybką, wertykalną akcję. Trimboli uruchomił na skrzydle Bragantiniego, który wbiegł w pole karne i zewnętrzną częścią lewej stopy posłał piłkę w kierunku Ruocco. Ten świetnie wbiegł w pole karne i pokonał Mandasa, dając gościom prowadzenie 1:0. Włoskie media zwracały uwagę również na błąd bramkarza Lazio przy tej akcji.
Lazio miało jeszcze czas na odrobienie strat, ale zamiast zdecydowanego szturmu oglądaliśmy kolejne problemy w ofensywie. W końcówce Bardi poradził sobie z uderzeniem Taylora, a Zaccagni nie zdołał skierować do bramki piłki po rzucie rożnym. Biancocelesti nie potrafili znaleźć sposobu na defensywę drugoligowego rywala.
W doliczonym czasie gry wydarzyło się jeszcze coś, co idealnie podsumowało wieczór Lazio. Po rzucie rożnym gospodarzy do kontrataku ruszyła Mantova. Bragantini poprowadził akcję, a Cajazzo skierował piłkę do pustej bramki. Początkowo sędzia odgwizdał spalonego, jednak po analizie VAR gol został uznany. W 97. minucie Mantova prowadziła już 2:0 i było jasne, że na Olimpico dojdzie do sensacji.
Tym samym Lazio, które w poprzednim sezonie dotarło aż do finału Coppa Italia, zakończyło tegoroczną przygodę z rozgrywkami już w pierwszej rundzie. Włoska „La Gazzetta dello Sport” określiła wynik jako „clamoroso tonfo” Gattuso, podkreślając kompromitującą porażkę na własnym stadionie.
Największym problemem Lazio była nie tyle sama liczba niewykorzystanych okazji, co brak jakości i konkretów w ofensywie oraz błędy w defensywie. W ocenach „La Lazio Siamo Noi” szczególnie słabo wypadli Dia, Taylor i Zaccagni, podczas gdy Dele-Bashiru został uznany za jednego z niewielu zawodników, którzy zasłużyli na pozytywną ocenę.
Debiut Gattuso nie mógł być więc gorszy. Lazio nie tylko straciło szansę na zdobycie trofeum, ale zrobiło to w starciu z zespołem, który przed rozpoczęciem spotkania zdecydowanie nie był faworytem. Teraz Biancocelesti muszą bardzo szybko się pozbierać, już 24 sierpnia czeka ich pierwszy mecz Serie A z Bologną.
zdjęcie: thelaziali.com
Odpadamy z pucharów, żeby skupić się na lidze. Słusznie.
Wynik jest gorzej jak hujowy, szkoda słów by go komentować. Jedyny pozytyw z tego meczu to świetna relacja z tego meczu (Ciuny). Rób swoje, dalej tak trzymaj. SfL!!! Saluto!