SS Lazio

Ubiegły czwartek był jednym z najważniejszych dni we współczesnej historii Lazio.


Białobłękitna rzeka ludzi wypełniająca rzymskie ulice w drodze spod Ponte Milvio do Piazza Ankara przy Stadio Flaminio. Media zostały wręcz zalane relacjami z wydarzenia, pokazując światu jak liczna i zdeterminowana potrafi być społeczność Lazio. 25 tysięcy ludzi w różnym wieku. Kilka pokoleń – od seniorów po najmłodszych, niesionych jeszcze na barkach swoich ojców. Wszyscy zjednoczeni we wspólnym pokojowym marszu. Ich obecność była czymś znacznie ważniejszym, niż zwykłym protestem. Była dowodem siły społeczności Lazio i jasnym sygnałem, że nikt nie stoi ponad historią oraz tradycją budowaną przez 126 lat istnienia La Prima Squadra della Capitale.

Była pokazaniem światu, że SS Lazio to wartości i wspólnota, które zasługują na coś więcej, niż beznadziejne dryfowanie w marazmie przeciętności. Czwartkowa manifestacja unaoczniła również coś, o czym wielu bało się wcześniej napisać. Dotychczas, w mediach sprzyjających prezydentowi grupa kontestatorów przedstawiana była jako nieliczna i niezadowolona mniejszość. Marsz pokazał dobitnie, jak bardzo ta narracja rozmijała się z prawdą.

Już sam wiosenny bojkot stadionowy powinien wystarczyć i dać zarządowi do myślenia. Prawie 30 tysięcy rezygnacji z opłaconych wcześniej karnetów było wystarczającym sygnałem, do włączenia wszystkich dzwonków alarmowych. Nie uruchomiło to jednak żadnej refleksji.
Klub ciągle myślał, że to żarty, że to nie dzieje się naprawdę, że to nie dzieje się na serio.

Może dlatego w dzień protestu zaprezentowano nowy projekt koszulek meczowych?
Czy to było kolejne marketingowe faux pas, czy celowy zabieg?
Trudno ocenić.
W Lazio, ostatnio takie absurdy są na porządku dziennym. Wystarczy wspomnieć, że oficjalna kampania abonamentowa na nowy sezon wciąż jeszcze nie wystartowała. Nie wiadomo tylko, czy to ze względów logistycznych, czy z obawy przed fatalnymi wynikami marketingowymi?

Podobnie, trudno dziś jednoznacznie ocenić, czy unikanie bezpośredniego kontaktu Lotito z kibicami i dzielenie czasu między Kalabrię a wizyty w prokuraturze świadczy o jego kapitulacji, czy raczej jest próbą przeczekania kryzysu. Ostatnie jego zeznania jako poszkodowanego i ofiary spisku, można śmiało zakwalifikować jako atak uprzedzający – uderzający w organizatorów marszu.

„Istnieje plan destabilizacji Lazio!

To absurdalne oświadczenie oparte zostało na twierdzeniu, że: „Rachunek bankowy wykorzystywany do zbierania funduszy na czwartkową manifestację, miał być powiązany ze spółką „NOI OLTRE 365” i należeć do córki handlarza narkotykami powiązanego z klanem Senese.”

(Oczywiście od razu spotkało się to z oficjalnym dementi spółki, która wszystkiemu zaprzeczyła i w kontrze zapowiedziała podjęcie kroków prawnych przeciwko fałszywym oskarżeniom)

Lotito mimo to oskarżał dalej:

„Istnieje zewnętrzna reżyseria, której celem jest destabilizacja Lazio i doprowadzenie do przejęcia klubu przez nieznane podmioty.”

Trudno nie odnieść wrażenia, że w ten sposób próbował przedstawić spontaniczny protest jako element zorganizowanej operacji polityczno-biznesowej. Najprawdopodobniej połączył to z zapowiedzianą wcześniej obecnością Mauro Masiego, obecnie prezesa Banca del Fucino i Luigi Bisignaniego – dziennikarza i ekonomisty, który zapoczątkował na łamach IL Tempo serię polemicznych wobec niego artykułów.

Należy nadmienić, że Bisignani jest również autorem tzw AKCJONARIATU KIBICOWSKIEGO. Celem projektu jest zgromadzenie przez kibiców około 2,5% kapitału zakładowego Lazio. Taki udział, zapewnia już konkretne prawa korporacyjne a w praktyce oznacza możliwość:

  • uczestniczenia w walnych zgromadzeniach
  • zadawania zarządowi formalnych pytań,
  • analizowania sprawozdań finansowych,
  • domagania się wyjaśnień dotyczących istotnych decyzji gospodarczych.

To forma nadzoru właścicielskiego, poprzez stworzenie zorganizowanej reprezentacji kibiców, której głosu nie będzie można już tak łatwo zignorować. Banca del Fucino z Masim na czele, zapowiedziało już, że możliwość wprowadzenia projektu w czyn.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego perspektywa większej kontroli właścicielskiej mogłaby być dla obecnego właściciela Lazio niewygodna. Bardzo prawdopodobne, że tak niezrozumiałe transakcje jak: zakup Regginy, musiałyby zostać dokładnie uzasadnione i wyjaśnione, a nie -jak obecnie – zbyte lekceważącym milczeniem. Przypomnę tylko, że zakup klubu z Reggio Calabria został dokonany za pośrednictwem spółki Snam Lazio Sud S.r.l., jednego z licznych podmiotów powiązanych z Lotito i finansowanych w znacznej części z pieniędzy Lazio. Aby było ciekawiej, firma na co dzień nie ma nic wspólnego z rynkiem sportowym i działalnoscią na rynku sportowym. Jest to podmiot świadczący usługi sprzątania, dezynfekcji i utrzymania obiektów dla administracji publicznej.

Z Lotito, jak widać firma zyskała nowe możliwości i świat stanął przed nią otworem.

Szkoda tylko, że to zawsze pośrednio dzieje się kosztem Lazio.

Krx

Foto: Romanticismio ultras.

Zostaw komentarz