Nasz człowiek w Rzymie
Nasz człowiek w Rzymie
Czasami w życiu robimy rzeczy tak zwariowane, że w perspektywie minionych lat zastanawiamy się czy dzisiaj też znaleźlibyśmy w sobie tyle odwagi by je powtórzyć. Z historii tzw. zwykłych-niezwykłych, chciałem opowiedzieć o Michale, moim dobrym znajomym i od lat zagorzałym kibicu Lazio, który szerszemu gronu starej odsłony strony i forum znany jest bardziej jako Nuk.
Gdy w 1992 roku razem ze swoją żoną pakował plecaki aby wybrać się w świat, nie było w tym nic nadzwyczajnego, no może poza tym, że postanowili pojechać autostopem do słonecznej Italii. Kto mógł przypuszczać, że konsekwencje tej szalonej wyprawy będą miały wpływ na jego życie nawet dzisiaj, 33 lata później. Jak sam przyznaje, sprawy przyspieszyły, kiedy zapadła decyzja o pozostaniu w Rzymie. Później, wiadomo, jak to na emigracji. Nowe miejsca, nowi ludzie, próba odnalezienia się w nowym świecie, zaaklimatyzowania się, znalezienia czegoś, dzięki czemu poczujesz się częścią miasta: jego społeczności, kultury i historii.
Dla kibica piłkarskiego, chyba naturalnym było skierowanie swoich kroków w stronę Stadio Olimpico. Tylko, którą drużynę wybrać ? W Polsce pozostał Lech Poznań a sympatię budziła również Polonia Bytom, jednak wiążąc teraz swoje życie z Wiecznym Miastem, wybór był tylko między Lazio a… tymi drugimi. U tych drugich grał Boniek, co dla Polaka mogłoby być istotnym aspektem wyboru, jednak dla kogoś pamiętającego jaką antypatię budził Zibi jeszcze w czasach swojej gry dla Zawiszy czy Widzewa…
Zresztą jak czas pokazał, wybór był właściwy bo na pytanie jak po ponad trzydziestu latach spędzonych w Rzymie postrzega różnicę miedzy fanami obu zespołów Michał stwierdza: „ Różnic jest tyle, że można by napisać pracę habilitacyjną. Zasadniczo jednak sprowadza się to do tego, że kibice Lazio to generalnie lepsze dzielnice i spokojniejsi ludzie, tamci to dzielnice poza centrum i peryferie. Laziali nie obnoszą się swoimi preferencjami w prostacki sposób, w jaki robią to tamci. W Rzymie jest powiedzenie, które definiuje tamtych. „romaniści są jak bilon: jest ich dużo, są hałaśliwi i ch…. warci”
Wróćmy jednak do pierwszych kroków Michała w stronę trybun Stadio Olimpico. Zaczęło się 19 września 1993 roku w meczu przeciwko Interowi, zremisowanym 0-0, później było kilka meczów przeciwko wybranym drużynom oglądanych z różnych miejsc stadionu: od trybuny Tevere, Monte Mario, CN, Maestrelli aż do stałego miejsca abonamentowego na Distinti Ovest, które już od 29 lat zajmuje wspierając Lazio w meczach rozgrywanych w Rzymie. Przyznam, że sam miałem okazję obejrzeć derbowe spotkanie w 2007 w towarzystwie Nuka, podobnie jak wielu kibiców z polski zrzeszonych głównie na forum strony sslazio.pl.
Zresztą osoba Nuka, to nie tylko wizyta na stadionie i wspólne oglądanie meczów. Michał aktywnie działa w branży turystycznej, jako licencjonowany przewodnik po Rzymie. Pomaga poznać i zrozumieć historię tego antycznego miasta, a wiedzę ma ogromną. Ilość przeróżnych anegdotek związanych z dziejami antycznymi jak i tymi bardziej współczesnymi zachwyciły nawet moją żonę, z którą wybrałem się w podróż poślubną do Rzymu. Wspólnie zwiedzaliśmy Roma Antica, dobrze zjedliśmy w miejscach nieznanym turystom, a że przy okazji Lazio grało z Udinese… powiem tylko, że żona była zdziwiona tym że bardziej wzruszyłem się podczas chóralnych śpiewów Vola, Lazio vola ! i lotu Olimpii nad stadionem niż na własnym ślubie. (przepraszam za dygresje niezwiązane z tematem)
Wróćmy do Michała, w końcu to historia o nim i o tym co miał okazję przeżyć na Stadio Olimpico a powiedzieć, że Nuk był naocznym świadkiem wielu wspaniałych wydarzeń to nic nie powiedzieć m.in.
Scudetto 2000,
6 razy finał CI : 1998,2000,2004,2009,2013,2019,
2 razy Super Coppa Italia 2000, 2017,
wygrany Finał Pucharu Zdobywców Pucharów w 1999 przeciwko Mallorce.
Nic dziwnego, że pamiętając splendor minionej epoki, dość krytycznie wypowiada się na temat czasów działalności prezesa Lotito. Jednak tą opowieść zostawmy na inny czas i inne miejsce.
