Zapamiętaj mnie / Zarejestruj / Odzyskaj hasło
Drugi zlot

II Zlot polskich kibiców Lazio odbył się w dniach 22-23. października 2005 roku. Jego głównym punktem było wspólne obejrzenie meczu A.S. Roma - S.S. Lazio niedzielnym wieczorem. Jednak kibice z całej Polski zjeżdżali się do Poznania już od soboty rano.

Dzięki sprawnej komunikacji i organizacji, ostatnie z osób które zgłosiły wcześniej chęć udziału w spotkaniu, pojawiły się w stolicy Wielkopolski już o godzinie 13.30. W 13-osobowym składzie (LeonPL, LAZIOfan, zielony7, Ronin, 3d_man, OLA, Chudy, Neo, Goran, Fazi, Kalish, Gawrolini, Pepe) postanowiliśmy odwiedzić okoliczny ogródek pod parasolami. Po "zapoznaniu się" z nowymi zlotowiczami (było ich aż siedmiu) i pozostawieniu pierwszych pustych kufli po piwie, udaliśmy się do centrum miasta aby napełnić żołądek ciepłym posiłkiem. Udało nam się nawet "załapać" na gratisową pizzę ;-)

Gdy włoski posiłek zaspokoił nasz głód planowaliśmy udać się do schroniska. Jednak nic z tych rzeczy! Organizator powiedział, że idziemy do pubu, więc poszliśmy :) Właśnie w nowym dla nas miejscu jeden z uczestników wypowiedział tekst, który przejdzie do historii II Zlotu. Nie zamieścimy jednak jego treści, aby nikogo nie urazić :) W pubie spędziliśmy stosunkowo dużo czasu specjalnie się nie spiesząc. W końcu trzeba jednak było zrobić zakupy i odbyć daleką drogę do schroniska.

Gdy weszliśmy do budynku, troszkę się przeraziliśmy. Było tam bowiem niezwykle cicho i czysto, a na ścianie widniały dziesiątki dyplomów... Wprowadzając nieco zamieszania i ściągając na siebie wzrok lokatorów, udaliśmy się jednak do pokoju. Łóżka piętrowe, niewiele miejsca, chociaż ładnie urządzone. Wszystko to jednak nieważne. Całą noc mieliśmy spędzić w świetlicy. Spożyliśmy tam kolejny posiłek i uroczystym toastem rozpoczęliśmy oficjalnie II Zlot polskich kibiców Lazio. W tym momencie relacja pierwszego dnia musi zostać przerwana z przyczyn moralnych :)

Po trudnym - dla niektórych prawie awykonalnym - podniesieniu się z łóżek oraz porannej toalecie wynieśliśmy się ze schroniska. W międzyczasie część z nas dopełniła obowiązku obywatelskiego udając się do obwodowej komisji wyborczej. Polityka była zresztą bardzo częstym tematem rozmów podczas zlotu.

Po dojechaniu do centrum zatrzymaliśmy się w McDonaldzie. Koniecznie chcieliśmy znaleźć jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy oddać się rozrywce, jednak z uwagi na dzień tygodnia (niedziela), stało się to niemożliwe. W związku z tym już od godziny 13.00 przebywaliśmy w pubie "Hattrick" przy ul. Kopernika. Po przygodach w Krakowie obawialiśmy się, że ponownie nie zostaniemy mile powitani. Nic bardziej mylnego. Właściciel lokalu okazał się bardzo miłym i sympatycznym facetem. W tym miejscu serdecznie go pozdrawiamy.

Do derby było jeszcze sporo czasu. Oddaliśmy się jednak naszej pasji jaką jest futbol. Obejrzeliśmy kolejno mecze: PSV - Ajax, Wisła - Korona, Everton - Chelsea. W międzyczasie kolejne osoby zwiedzały miasto, spożywając przy okazji kolejne porcje fast foodów.

W końcu nadeszła godzina 20.30. Do "Hattricka" przybył ostatni (czternasty) uczestnik zlotu - Piotrek. Rozpoczęliśmy śpiewanie piosenki "Non mollare mai", jednak nim zdążyliśmy dojść do refrenu, zamarliśmy i zrobiło się cicho. W wyjściowej jedenastce Lazio pojawił się bowiem Marco Ballotta!!! Przerażenie spotęgowały jeszcze (choć nie dla wszystkich) wyniki wyborów prezydenckich. Nie zapowiadało się na udany wieczór.

Oddaliśmy się jednak naszemu świętu. Początkowe wydarzenia na boisku nieco nas zmartwiły. Pierwszą akcję stworzyła sobie Roma po strzale Tottiego. Jednak już chwilę później po faulu na Rocchim rzut wolny wykonywało Lazio. Wszyscy zerwaliśmy się z miejsc, łapiąc się za głowy, gdy Liverani strzelił pół metra obok bramki strzeżonej przez Doniego. Po chwili miny nam jednak bardzo zrzędły, bo po dwójkowej akcji z Taddeim, bramkę dla gospodarzy zdobył Francesco Totti.

W przerwie nie panował dobry nastrój. Część osób miała marsowe miny, inni ostro krytykowali piłkarzy domagając się zmian. Gdy piłkarze wybiegli na boisko postanowiliśmy im pomóc, mimo że słyszeć nas nie mogli. Odśpiewaliśmy głośno "Non mollare mai", a na piłkarzy to podziałało. Od początku drugiej połowy Lazio ruszyło do ataku czego efektem był gol Tommaso Rocchiego po asyście Cesara. W obozie polskich lazialich panowała prawdziwa euforia. Wszyscy obściskiwali się nawzajem i wręcz promieniowali szczęściem. W tym momencie odśpiewaliśmy (odskakaliśmy :P) także przyśpiewkę "Chi non salta e' della Roma".

Lazio nie zwalniało tempa, chwilę później mogło być 2:1 ale świetnej okazji nie wykorzystał Behrami, piłkarz najbardziej chwalony wśród zlotowiczów. W końcówce wszystkim zadrżało serce, gdy Nonda prawie pokonał Ballottę. Mecz skończył się jednak wynikiem 1:1, co przyjęliśmy z umiarkowanym entuzjazmem.

Po kilkudziesięciu minutach wszyscy udali się na dworzec PKP, gdzie mieliśmy się rozstać. Pierwsi do pociągu wsiedli LAZIOfan, Kalish i Gawrolini. Pozostali udali się do KFC. Tam, niektórzy rozłożyli się na stolikach, inni spożywali ostatni tego dnia posiłek. Wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni wyczerpującym weekendem. Kolejno do pociągów wsiadali Neo, Fazi, 3d_man, OLA, zielony7 i Goran. Jako ostatni Poznań opuścili dwaj mieszkańcy Szczecina. W ten sposób zakończył się II Zlot Polskich Kibiców Lazio, który na długo pozostanie w naszej pamięci.

Autor relacji: Arek Pańczyk (Ronin)

Znajdź nas
Statystyki
Piątek, 26 maja 2017
Istniejemy już dni: 5227
Zarejestrowanych: 847
Ostatnio dołączył: arkadio5
Ostatnio komentował:   czeczen
Osób online: 3
Więcej statystyk
Sonda
Kto powinien opuścić Lazio w letnim mercato?
Stefan de Vrij
Keita Balde
Federico Marchetti
Luis Alberto
Zdjęcia
Keita Balde w meczu z Palermo w zaledwie 5 minut skompletował hat-tricka
Więcej zdjęć
© 2003-2013 by SSLazio.pl - All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Design by Robberto. CMS by compose.